CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

17 maja1928 roku, Polskie Radio nadało słuchowisko Pogrzeb Kiejstuta Witolda Hulewicza, pierwsze napisane oryginalnie dla radia.

    „Pogrzeb Kiejstuta” był śmiałym zamierzeniem artystycznym i technologicznym. Pierwsze, napisane specjalnie dla Polskiego Radia słuchowisko Witolda Hulewicza zrealizowano w plenerach wileńskich.

    17 maja 1928 był w historii Polskiego Radia dniem szczególnym. Rozgłośnia wileńska nadała wtedy pierwsze słuchowisko oryginalne, napisane specjalnie dla Polskiego Radia zatytułowane „Pogrzeb Kiejstuta”. Autorem i reżyserem przedsięwzięcia był Witold Hulewicz.

– Akcja słuchowiska „Pogrzeb Kiejstuta” osnuta została na legendach litewskich – powiedział Wacław Tkaczuk. – Aktorzy grali w plenerze, rzeka, którą mogli usłyszeć słuchacze to był autentyczny plener wileński.

–Takie przedsięwzięcia były wtedy pionierskie, zwłaszcza że radio nie stosowało jeszcze tak szeroko transmisji jako środka przekazu wydarzeń realnych, a tutaj od razu trzeba było nadać kształt dziełu literackiemu – dodał gość programu.

W poszukiwaniu oryginału

    Niestety do naszych czasów nie zachował się ani tekst autorski Witolda Hulewicza, ani to pierwsze słuchowisko. Wiadomo, że „Pogrzeb Kiejstuta” był trzykrotnie wznawiany. W roku 1929 dwukrotnie nadawała słuchowisko rozgłośnia PR w Wilnie i w roku 1935 miało ono swą premierę na antenie rozgłośni PR w Warszawie.

Okazało się, że ”Pogrzeb Kiejstuta” był tekstem poetyckim. – Dowiedziałem się tego z korespondencji rodziny Hulewiczów z Emilem Zegadłowiczem – mówił Wacław Tkaczuk. – Dla mnie ta informacja była szokiem, ponieważ miałem plany, aby zrekonstruować to słuchowisko, korzystając ze źródeł, z których korzystał Witold Hulewicz. Poematu za niego napisać jednak nie mogłem.

Witold Hulewicz – wielki miłośnik słowa

Słuchowisko się nie zachowało, ale zachował się głos Witolda Hulewicza – jego rozmowa przeprowadzona w 1932 r. z pilotem, por. Franciszkiem Żwirko, po zwycięstwie w rajdzie europejskim.
– W tej chwili stanął przed naszym mikrofonem ten, którego nazwano najzupełniej słusznie najlepszym lotnikiem Europy, por. Franciszek Żwirko – mówił Hulewicz. – Na dźwięk tego nazwiska pręży się z dumą pierś każdego Polaka. Nazwisko to z entuzjazmem powtarza dziś każde dziecko polskie, a na całym świecie wymawiane jest z szacunkiem, niekiedy nawet z zazdrością.
O dokonaniach Witolda Hulewicza opowiadała również w audycji Justyna Berger-Kubiak.
– Witold Hulewicz bardzo rozpropagował radio – stwierdziła.– Zapraszał do Rozgłośni Wileńskiej, nie tylko artystów, ale też naukowców, dziennikarzy. Urządzał tzw. środy literackie, na które zapraszał pisarzy. Był to człowiek niezwykle oddany radiu.”

za; Polskie Radio