Myślisz inaczej niż aktywiści, jesteś wrogiem cywilizacji

     Publikujemy list naszego czytelnika. Jak wiecie, my tez uważamy, że „aktywiści” terroryzują miasto i mieszkańców, co gorsza swoje chore wizje zaczynają realizować w Warszawie.

Słuchajcie, w oczach aktywistów miejskich właśnie zostałem zdemaskowany jako zatwardziały aktywista samochodowy ! No cóż – przy tej okazji muszę Wam to wszystko wyznać, jak na spowiedzi:

1) jestem troll-kontem opłacanym przez znienawidzone korporacje motoryzacyjne, aby popularyzować gdzie się tylko da użycie ich zabójczych produktów, zwanych blachosmogami. Najwięcej płaci mi Moskwicz, następnie jest Łada. Volkswagen też mi co prawda płaci, ale są trochę skąpi, więc najprawdopodobniej rozwiążę z nimi umowę na trolowanie. Moim ulubionym zespołem muzycznym jest grupa Trolling Stones.

2) Przynajmniej 8 godzin dziennie spędzam na pucowaniu na wysoki połysk swojego blachosmogu. Pozostałe 5 godzin dnia spędzam na mozolnym wycinaniu filtra DPF, aby z rury wydechowej szły jak największe ilości sadzy. Ponadto udało mi się już rozregulować wtryskiwacze do tego stopnia, że gdy jadę, za mną unosi się wielka czarna zasłona dymna, która umożliwia mi zniknięcie z policyjnych radarów i przejście w nadprzestrzeń Ponadto jeżdzę moim blachosmogiem bez przerwy, nawet do toalety i do łóżka. Jak na samochodowego aktywistę przystało, zamiast sojowego latte pijam wyłącznie wysokooktanową benzynę. Najlepszy jest lotniczy AVGAS, który daje niemal taki sam odlot, jak piwo z sorgo.

3) Autobusy miejskie są moim zaciętym wrogiem. Mam zwyczaj strzelać z bazooki do każdego, gdy tylko się pojawi w obrębie przystanku Metro Ratusz Arsenał 04, gdzie urządzam polowania na tę grubą zwierzynę. Jestem także postrachem tramwaju linii 23 – gdy motorniczy mnie widzi na przystanku, od razu zawraca, przez co inni pasażerowie spóźniają się przeze mnie na swą wymarzoną filiżankę sojowej latte, czy też kufel piwa z sorgo na Zbawixie.

5) Jestem wrogiem rowerów. gdy tylko któryś zobaczę, dostaję piany na ustach i natychmiast traktuję go palnikiem acetylenowym, lub prasą hydrauliczną. Niestety, temu losowi nie uciekły kupiony przeze mnie Romet Mistral oraz HEAD Riddot. Przyznaję się też, że to ja przerobiłem na złom wszystkie rowery z pobliskiej stacji Veturilo.

Uff, zrzuciłem to wreszcie z siebie … Tak bardzo ciążyło mi na duszy …

Z pozdrowieniami dla Warszawskich Świętych Krów. Czy teraz już jestem wystarczająco wiarygodny dla Państwa ?

CUDO!

zdj. Do Rzeczy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *