CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Nie ma zgody na Bieruta i Nekandę Trepkę w Muzeum Historii Warszawy!? Dziś protest!

     Nie jesteśmy osamotnieni. My wielokrotnie w ciągu paru lat pisaliśmy o pełnieniu funkcji dyr. tego muzeum, przez osobę, która będąc stołecznym konserwatorem miejskim, prowadziła dewastacyjną politykę! Pisaliśmy też o tym, że Muzeum Warszawy stosuje dziwną narrację historyczną.

Oddajmy jednak głos p. Januszowi Sujeckiemu (bardzo zasłużony varsavianista) z którym się w pełni zgadzamy!

     „Morderstwa na Żołnierzach Wyklętych, brak aktu łaski dla bohaterów, jak choćby dla generała Fieldorfa „Nila”, masowy terror – tych faktów dotyczących epoki stalinowskiej w Polsce i rządów Bolesława Bieruta nie kwestionuje nikt. Zarazem jednak jego portret wisi beztrosko w eksponowanym miejscu Muzeum Warszawy. Sprzeciwia się temu varsavianista Janusz Sujecki, który wraz z członkami inicjatywy „Odzyskamy Muzeum Historyczne” zapowiada protest.

      Dlaczego władze Muzeum Warszawy zdecydowały się na umieszczenie w swojej siedzibie wizerunku pierwszego dyktatora komunistycznej Polski, marionetki Stalina, mordercy Żołnierzy Niezłomnych?

W rozmowie z redakcją portalu Niezależna.pl varsavianista Janusz Sujecki nie kryje, że wszystko, co złe, zaczęło się dziać w gruncie rzeczy w okolicach roku 2012, kiedy dyrektorką Muzeum wówczas jeszcze Historycznego m.st. Warszawy została Ewa Nekanda-Trepka.

Nekanda-Trepka była wcześniej stołeczną konserwator zabytków w Warszawie, bardzo źle zresztą zapisaną w historii tego miasta. Jej dziełem jest m.in. pozwolenie na rozbiórkę hali na Koszykach wpisanej do rejestru zabytków, pozwolenie na nadbudowę hotelu Europejskiego, na którym wyrósł szklany biurowiec

– wylicza Sujecki i zaznacza, że właśnie przez jej decyzje dotyczące budowy biurowca na Podwalu, „o mały włos Starówka nie była wykreślona z listy dziedzictwa światowego UNESCO”.

Jak podkreśla varsavianista, Trepka nagle została dyrektorem muzeum historycznego m.st. Warszawy. Żeby było ciekawiej – bez konkursu. Pomimo tego, że wcześniej z muzealnictwem nie miała nic do czynienia, „nie pracowała nawet jako szeregowy pracownik”.

Zaczęła działać, dobrała sobie dość specyficznego zastępcę, czyli pana Jarosława Trybusia, który w 2015 roku chętnie udzielał wywiadów, m.in. Gazecie Wyborczej, gdzie mówił interesujące rzeczy – np. bronił dekretu Bieruta, jako bardzo dobrego rozwiązania – przypomina.

Ponadto Trybuś twierdził m.in. że odbudowa Zamku Królewskiego w Warszawie to „problematyczny przypadek”, a Warszawa przedwojenna nie była ładnym miastem. „Właśnie na tym się koncentrował – na zohydzaniu Warszawy przedwojennej” – wykazuje Sujecki. (PW też o tym pisał)

Miał również bardzo ciekawe wypowiedzi na temat pomnika „Czterech śpiących” na Pradze. Mianowicie stwierdził, że ten pomnik powinien zostać, ponieważ jest wyrazem naszej wolności, dumy i nie został przyniesiony na bagnetach (j.w)

Jak zaznacza, tego typu kwiatków było mnóstwo i to właśnie Trybuś doprowadził do tego, że na ekspozycji w muzeum znalazł się wielki portret Bieruta na najbardziej eksponowanym miejscu.

W muzealnictwie pracowałem 25 lat. Portret Bieruta w muzeum nie byłby niczym niezwykłym. Wiemy, że portret Hitlera wisi w Alei Szucha w gabinecie przesłuchań gestapo, tam gdzie jest to uzasadnione. Podobnie wiszą inne portrety i to wcale nie znaczy, że ktoś gloryfikuje nazizm. Tylko z muzeum na Rynku Starego Miasta jest ta zasadnicza różnica, że portret Bieruta nie wisi w gabinecie, czy też w sali malarstwa socrealistycznego. Wisi z portretami królów, prezydentów dawnych miast, między różnymi portretami XIX i XX wieku – punktuje.

      Wykazuje jednocześnie, iż rzecz zrobiono „bardzo sprytnie”, ponieważ „muzeum ukazuje Bieruta jako działacza społecznego, budowniczego Warszawy” ale w całość jest  jednak wpisane zdanie, że odpowiada za terror stalinowski. Zdaniem Sujeckiego, przypomina to inny przypadek sprzed paru miesięcy na Monte Casino, gdzie pod pretekstem, iż podczas wojny ginęli żołnierze i polscy, i niemieccy, a ona sama była wyjątkowo okrutna, próbowano odsłonić pomnik… niemieckich spadochroniarzy.  Sytuacja z Bierutem w muzeum jest podobna: Bierut odpowiadał za terror ale niezależnie od tego – a co wynika z całego kontekstu – czcimy go. I to, co dla mnie jest najważniejsze – wypowiedzi pana Trybusia. Gdyby tych wypowiedzi na temat stalinizmu nie było, to byłoby trochę inaczej, aczkolwiek portret nadal budziłby zdziwienie, bo nie ma żadnego uzasadnienia, żeby portret zbrodniarza stalinowskiego eksponować w miejscu, które tego w żaden sposób nie uzasadnia – ani tematycznie, ani kontekstowo – wykazuje Sujecki.

Dlatego też zbieramy się, żeby zaprotestować przeciwko wywieszaniu tego portretu, przeciwko pełnieniu przez panią Nekandę-Trepkę funkcji dyrektora placówki, która pod jej rządami została zniszczona – mówi i przypomina, że Muzeum m.st. Warszawy dawniej – zanim Platforma Obywatelska głosami swoich radnych przegłosowała zmianę nazwy – mieniło się Muzeum Historycznym m.st. Warszawy, co „jest kolejnym powodem protestu”.

Dziś w sobotę o godzinie 18.00 przed Muzeum Warszawy na Rynku Starego Miasta rozpocznie się protest m.in. przeciwko eksponowanemu w placówce obrazowi Bolesława Bieruta. 

Stowarzyszenie „Odzyskamy Muzeum Historyczne” domaga się: 

  • przywrócenia ekspozycji ukazującej historię Warszawy;
  • przywrócenia nazwy Muzeum Historyczne m.st. Warszawy;
  • niezwłocznego usunięcia portretu Bieruta z ekspozycji;
  • natychmiastowego odwołania ze stanowisk dyrektor muzeum ewy Nekandy-Trepki i jej zastępcy ds. merytorycznych Jarosława Trybusia.

za; Niezależna.pl

zdj. Portal Warszawski