CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Nie ma ulg dla szaleńców w tym mieście, czyli nasze podziękowanie dla stołecznych mediów!

    „Aktywiści” w tym mieście rozwinęli się w szybkim tempie i dostali nieprawdopodobnych skrzydeł. Aktywiści zaczęli zmieniać Warszawę. I dobrze! Zaczęło się od obrony zielonych terenów, a skończyło się na psiej kupie. I tak okazało się, że niestety niektórych to przerosło. Komuś się pomyliła Warszawa z Amsterdamem, a bycie aktywistą z byciem po to aby ludziom służyć.  Ikar jednak wzbił się zbyt wysoko, a wtedy słońce roztopiło wosk, którym były złączone pióra.

    My sami od lat działamy w tym mieście, ratując zabytki, pisząc o mafii śmieciowej czy składając interpelacje w innych ważnych sprawach! Nigdy jednak nie przyszło nam do głowy aby publicznie namawiać do destrukcji przez donoszenie na innych, czy niszcząc cudze mienie.

     Za zasługi dla miasta, zostaliśmy wyróżnieni przez wojewódzkiego i miejskiego konserwatora zabytków, tytułem Społecznego Opiekuna Zabytków. Nie szerzymy destrukcji, tylko edukujemy poprzez ciężką charytatywną pracę! Zostaliśmy wyróżnieni bo chronimy właśnie PRZED DESTRUKCJĄ!

    W naszym domu (mimo naszych konserwatywnych poglądów) nauczono nas autentycznego szacunku dla ludzkiej odmienności. I mimo, że wiele rzeczy się nam nie podoba w tym mieście, nie demoralizujemy ludzi! Tak, bo kapowanie jest demoralizacją ludzi. Warszawa, czerwone miasto, ma wielu potomków czerwonej władzy, zatem te atawizmy są niestety widoczne aż za bardzo.

    Od bardzo długiego czasu piszemy o chorym zjawisku, terrorze rowerowym, który ma wszystkich mieszkańców, od urodzenia po starość, włącznie z psami, kotami i miejskimi jeżami, zmusić do jeżdzenia na rowerze. Tylko dlatego, że sobie ktoś to wymyślił, pojechał tam i tu, i stwierdził, że to rozwiązanie ma być wprowadzone w Warszawie! I….zaczęło się eldorado. Powstała grupa, znana nam dobrze wszystkim, która zaczęła najpierw kablować (w imię rzekomej sprawiedliwości jest pochwalana demoralizacja) a potem przeszła do czynów!

I nadszedł dzień, w którym pan Bóg odebrał im rozumy. Tak, wczoraj był ten  sądny dzień! Posunęli  się o krok za daleko. I nasz tabloidowy portalik, jak zostaliśmy wczoraj nazwani, wypełnił się hejterami  z grupy nadludzi, którzy próbowali przekonać cały świat, że zabawa kupami psimi jest symbolem niezależności i walką o równość społeczną!

   Okazało się, że należy jedynie wyważyć drzwi i napisać o patologicznych zachowaniach tych ludzi, którzy chcieli z Warszawy uczynić getto rowerowe, i modelować nas według ich wzoru. Nic  z tego.

Okazało się, że fekaliczne zabawy są już nie do zaakceptowania nawet przez pchylnych ludzi.

Dlatego też bardzo dziękujemy Warszawa w Pigułce i Metro Warszawa, że włączyliście się i pokazaliście swoje oburzenie! Wszystko ma swój kres, a patologia nie może być publicznie akceptowalna i adorowana!

A wy szanowni „aktywiści”, zajmijcie się swoim życiem. Nam dajcie żyć jak lubimy i chcemy!

Tyle w temacie!

Portal Warszawski

zdj. wikipedia