CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Czy Mokotów potrzebuje ratusza i amfiteatru?

      Jak wiadomo, władze Dzielnicy już od 2006 r., aby wyjść z ciasnoty i niefunkcjonalności dotychczasowej siedziby Urzędu w starych budynkach przy ul. Wiśniowej i Wiktorskiej, przymierzały się do budowy nowego gmachu na działce Miasta przy ul. Puławskiej, koło Klubu i Parku Wodnego Warszawianka. Co z tych mglistych planów dziś zostało, widzimy na fot. 1. Nadzieja zwykle umiera ostatnia i jeszcze się tli, bo pomimo utrudniającego przyszłą, ewentualną budowę Gmachu, zacieśnienia (wybudowany obok, kolejny apartamentowiec) zabudowy w bezpośrednim sąsiedztwie, wspomniana działka – najprawdopodobniej – jest jeszcze własnością Miasta.

    A to miejsce, w sąsiedztwie uznanego choć trochę zaniedbanego, klubu sportowego, z rozległym, położonym amfiteatralnie terenem, kortami tenisowymi, halą sportową, rozległymi terenami zielonymi w postaci ogródków działkowych, malowniczym parkiem Arkadia oraz Parkiem Wodnym Warszawianka, z jedynym w Warszawie o tym standardzie, całorocznym, pełnowymiarowym basenem pływackim ze strefą relaksu i zjeżdżalniami, jest ciągle jeszcze, najbardziej odpowiednim miejscem na taką inwestycję, porównywalną z podobnymi na Ursynowie czy Bemowie.

Jak wspomniałem, u dołu jest piękny, położony amfiteatralnie teren (fot. 2), wysokiej w tym miejscu, i nie nadmiernie stromej skarpy wiślanej, na którym można by wybudować, tak potrzebny Dzielnicy, duży i funkcjonalny, kryty amfiteatr z prawdziwego zdarzenia (podobnie jak na Woli czy Bemowie). W sezonie wiosenno-jesiennym, mógłby on poszerzać ofertę kulturalno-rozrywkową dla Publiczności, i być wykorzystywany jako miejsce imprez i przedsięwzięć artystycznych, organizowanych przez Dzielnicę, domy kultury, fundacje i organizacje pozarządowe, a także wynajmowany komercyjnie na imprezy biletowane i zamknięte. Byłoby to miejsce, o którym mieszkańcy dzielnicy wiedzieliby, że tam w sezonie, ciągle coś się ciekawego dzieje.

Przyznam, że 2 lata temu, powodowany złymi warunkami scenicznymi na Frascati (widoczność tymczasowej sceny zasłaniają namioty i porastające stare drzewa, co powoduje irytację widzów – widywałem tam, tyleż komiczne, co pożałowania godne scenki rodzajowe, gdy młodsi widzowie, przenosząc krzesła bliżej sceny, omal nie zostali spóźnionymi kombatantami, pobitymi przez leciwych już, ale krewkich i głodnych kultury, zapewne byłych zbowidowców i zomowców, siedzących na zajętych wcześniej miejscach) cyklicznej, bardzo interesującej, pełnej ambitnych koncertów oraz różnorodnych działań artystycznych, 2-tygodniowej, sierpniowej imprezy ArtPark, organizowanej przez Śródmiejski Dom Kultury, wysłałem serię e-maili do władz miasta st. Warszawy, dzielnicy Śródmieście, a także w sprawie Mokotowa, do władz dzielnicy Mokotów.

Jakkolwiek Śródmiejski Dom Kultury ostrożnie (są uzależnieni od władz Miasta) ale szczerze, poparł postulat budowy amfiteatru w pobliżu ul. Frascati, to władze Miasta i Dzielnicy odpowiadały niechętnie, szukając głównie powodów do odmowy (wg nich, skarpa rzekomo nie jest najbardziej odpowiednim miejscem – jednakże alternatywnej lokalizacji podać nie chcieli).

    Natomiast wiceburmistrz Mokotowa ds. kultury odpisał, że w dzielnicy jest kilka scen w budynkach domów kultury i tyleż zewnętrznych, małych amfiteatrów [typu, jak przy Służewskim DK – R.O.]. Widocznie wolą mizerię i minimalizm, oraz każdorazowo wynajmować małe, przenośne, doraźne sceny z wyposażeniem od firm komercyjnych, niż mieć własny funkcjonalny, dobrze położony obiekt z prawdziwego zdarzenia, z odpowiednim wyposażeniem i zapleczem, który może jeszcze generować spore przychody.

Robert Osadziński