CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Stan wojenny miał poparcie Europy Zachodniej i był jej na rękę

    „Kanclerz RFN Helmut Schmidt na wspólnej konferencji z NRD-owskim przywódcą Erichem Honeckerem w grudniu 1981 r. powiedział, że stan wojenny był koniecznością („Ich bedaure, dass dies Nun notwendig war”). Powiedział: „Pan Honecker jest równie jak ja zaniepokojony, że okazało się to konieczne”. „Die Zeit” pisał: „Generałowi należy życzyć powodzenia, a stan wojenny zapewnia oddech samym Polakom, Rosjanom, Zachodowi”.

13 grudnia 1981 r. francuski minister spraw zagranicznych Claude Cheysson oświadczył, że stan wojenny „to nie nasza sprawa, nic w tej sprawie nie zamierzamy robić”. W podobnym tonie wypowiedział się austriacki kanclerz Bruno Kreyski. W 2012 Niemcy odtajnili dokumenty, które pokazywały, że rząd Thatcher miał dokładnie takie samo stanowisko: w rozmowach z Amerykanami Anglicy przekonywali, że nie tylko poprą rząd Jaruzelskiego w pacyfikacji Solidarności, ale i udzielą mu realnej pomocy. I faktycznie pomoc taka została udzielona. Gdyby nie brytyjskie zakupy węgla, rząd Jaruzelskiego mógłby nie przetrzymać amerykańskich sankcji. Amerykanie z kolei odtajnili dokumenty, które pokazują, że prawdziwym kontekstem tych wydarzeń był europejsko-amerykański spór o gazociąg.

     Jedynie z polskiej perspektywy mogło się wydawać, że sprawa idzie o walkę z komunizmem. W perspektywie globalnej, czas stanu wojennego to moment największego kryzysu w łonie obozu atlantyckiego. By zrozumieć stan wojenny, trzeba uwzględnić, że jego zasadniczym kontekstem była budowa gazociągu jamalsko-nienieckiego — o który to pokłóciła się Europa z Ameryką. Europa Zachodnia przebierała wówczas nogami, by jak najszybciej połączyć się rurą z Sowietami, do czego zdecydowanie nie chciały dopuścić USA. Sytuacja analogiczna do dzisiejszego sporu o Nord Stream 2, który jest zresztą jedynie dalszym ciągiem tych wydarzeń.

Skoro wiadomo dziś, że Europa Zachodnia solidaryzowała się, ale z Jaruzelskim a nie z Solidarnością, że gra toczyła się o gaz, to dlaczego w Polsce wciąż karmieni jesteśmy mitami? Problem polega niestety na tym, że obie strony tego sporu nie mają żadnego interesu w pokazywaniu prawdziwego podłoża wydarzeń. Ludzie Solidarności nie mogą przyznać, że podłożem był gazociąg, bo w ten sposób podmywaliby antykomunistyczny wymiar zrywu, a przede wszystkim że dotyczyło to interesów globalnych a nie czysto lokalnych. Zdecydowanie lepiej być kombatantem wojny z totalitaryzmem aniżeli żołnierzem w wojnie hybrydowej. Wprawdzie jak najbardziej można udowodnić, że ruch Solidarności był zgodny z interesem polskim, jednak na poziomie emocjonalnym jest to coś zgoła innego. Strona postkomunistyczna ma dokładnie ten sam dylemat. Nie mogą przyznać, że wprowadzenie stanu wojennego na czas budowy gazociągu łączącego Zachód z Sowietami (1982-1983), to coś więcej niż tylko zbieg okoliczności.”

za; racjonalista.pl

pełny raport tutaj; http://www.spiegel.de/international/europe/shunning-solidarity-thatcher-was-supicious-of-polish-solidarity-movement-a-817778.html