CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

„Aktywiści” z masy krytycznej nie dotrzymali słowa. Niestety wracają na ulice Warszawy

    Ponad dwa lata temu „aktywiści” z masy krytycznej dali słowo honoru, że przestaną blokować miasto. Scenariusz, który wróżyliśmy, że razem z prezydentem Trzaskowskim, przejmą oni władzę w mieście, właśnie na naszych oczach się realizuje. W ciągu paru lat w Warszawie zwężone mają być główne arterie miast, aby w imię walki ze smogiem i bycia fancy, mogli oni przemeblować nam życie.

Publikujemy jeden z najlepszych artykułów, który doskonale opisuje zjawisko, które rozprzestrzenia się z prędkością światła…

    „Wszyscy przywykliśmy do obecności rozmaitych manifestacji w miejscach publicznych i niekiedy potrafią wzbudzić nasze zainteresowanie czy sympatię – zwłaszcza jeśli są organizowane w sposób nieuciążliwy dla mieszkańców a uczestnicy wydarzenia zachowują się poprawnie. Wzorowe pod tym względem aż do dziś (gdy uczestnicy postanowili zablokować Plac Zawiszy i dodać Warszawie trochę smogu z palonych opon) były protesty… rolników. Zawsze organizowane w jednym punkcie, bez blokowania głównych arterii miasta, w środku tygodnia poza godzinami szczytu, za to w godzinach pracy organów pod których siedzibą dany protest się odbywa (z reguły jedno z ministerstw). Są także organizacje, które swoje wydarzenia urządzają wyłącznie w weekendy, wiedząc że jest to nie tylko znacznie mniej uciążliwe dla mieszkańców, ale i racjonalne (w weekend hasła demonstrantów zobaczy większa ilość ludzi, w danym wydarzeniu może wziąć udział więcej osób). Podobnie organizatorzy wydarzeń sportowych w których zamyka się ulice miasta (np. biegów) z reguły organizują je w weekend i informują o utrudnieniach z dużym wyprzedzeniem.

    Niestety, od jakiegoś czasu coraz bardziej rzucają się w oczy środowiska, które za cel postawiły sobie organizować demonstracje czy protesty w taki sposób, aby było to dla mieszkańców jak najbardziej uciążliwe. Zwolennicy takiego podejścia organizują swoje wydarzenia tak, aby zablokować kluczowe ulice lub węzły komunikacyjne Warszawy w godzinach szczytu, aby wygenerować jak największe korki. Efektem jest to, że utrudniają życie zwykłym Warszawiakom. Za każdym razem jest to przeciwskuteczne a protestujący zamiast zachęcać mieszkańców do swoich idei, zrażają Warszawiaków zarówno do promowanych przez siebie haseł jak i do samych siebie. Boleśnie przekonali się o tym taksówkarze – ich pierwsze protesty przeciw regulacjom dopuszczającym do rynku Ubera były organizowane w godzinach szczytu. Setki tysięcy Warszawiaków utknęły w korkach na skutek paraliżu komunikacyjnego centrum. Wywołało to miażdżącą ilość komentarzy negatywnych, zaś wielu Warszawiaków zadeklarowało, że celowo zacznie korzystać z Ubera, byle nie dać satysfakcji złośliwym taksówkarzom. Presja społeczna okazała się skuteczna – po pewnym czasie taksówkarze zmienili godziny swoich protestów.

     Z nauki tej nie skorzystały pewne środowiska o specyficznych poglądach. 8 marca centralny punkt Warszawy, czyli Rondo Dmowskiego został zablokowany przez feministki, które postanowiły podarować Warszawiankom, z okazji ich święta, prezent w postaci korków. Dokonały tego urządzając dyskotekę na Rondzie Dmowskiego w piątek o godzinie 17. Na imprezie tej postulowały zmianę nazwy tego ronda na „Rondo Praw Kobiet”. W internecie inicjatywa spotkała się z falą krytyki, wielu Warszawiaków narzekało, że ich powrót do domu z centrum trwał ponad 2 godziny. Co gorsza, pojawiły się relacje osób którym blokada miasta bezpośrednio zaszkodziła – w tym przejmująca relacja matki małego dziecka, które nie mogło być operowane ponieważ jedna z osób asystujących przy operacji nie mogła dotrzeć na miejsce. Po paru latach przerwy, 29 marca na ulice Warszawy ma wyjechać także Masa Krytyczna, przez wielu Warszawiaków nazywana ironicznie Masą Kretyńską. Zablokuje ona centrum miasta i wywoła ogromne korki w piątek o godzinie 19, co gorsza jedzie zamkniętą trasą, de facto odcinając spory obszar od kontaktu ze światem zewnętrznym. Co, jeśli ktoś będzie potrzebował karetki i z powodu utrudnień i zatkanych ulic (zwłaszcza tam gdzie są zwężenia, po bokach ulicy słupki i kierowcy nie będą w stanie utworzyć tzw. „korytarza życia”) dotrze ona za późno? To nie jedyne zagrożenie. Może też na przykład okazać się, że do pożaru za późno dotrze Straż Pożarna i nie zdąży uratować czyjegoś życia.

    Pojawia się w tej sytuacji pytanie – co właściwie chcą pokazać nam wszystkim osoby złośliwie blokujące miasto? Postulaty polityczne? Brak szacunku dla innych mieszkańców i zasad współżycia społecznego? Swoją niedojrzałość? Brak kultury? Na pewno nie polecam takich działań, jeśli chce się ludzi mieć po swojej stronie, a nie przeciw sobie. Złośliwe blokowanie miasta jest formą agresji wobec wszystkich Warszawiaków. Partia, która zapowie zakończenie tej farsy w przypadku wygrania wyborów, ma znaczne szanse na pozyskanie mojego głosu – i to mimo mojego uwielbienia do jazdy na rowerze czy popierania równych praw wszystkich obywateli. Trzeba postawić granicę – jak powiedział Alexis de Tocqueville: „wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka”.

Jakub Dobromilski
za; Twoja Praga
Tytuł pochodzi od redakcji