CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Paweł Rabiej staje się synonimem wielkiego społecznego podziału. Czy taka jest jego misja?

    Prezydent Trzaskowski i jego wiceprezydent (aczkolwiek czasami mamy wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie) i jego dzielna przybudówka w postaci „aktywistów  z LGBT, niszczą właśnie na naszych oczach pewien układ społeczny, który istniał w społeczeństwie. Układ ten budowany był i utrzymywany od dekad. Jako, że Polska to kraj normalny, jedyny w Europie, gdzie homoseksualizm nie był karany (dopiero za PRLu robiono prowokacje) istnieje porozumienie, pewien układ. My jesteśmy między Wami, Wy mieszkacie koło nas. My Wy, Wy my żyjemy koło siebie. Nikt nikomu nie wchodzi w życie.

    Ale niestety, ktoś nie pomyślał, lub pomyślał wyłącznie o sobie, i niszczy nić cichego społecznego porozumienia, która została bardzo poważnie nadwyrężona. 

    Ta relacja, tak wiele wiele lat budowana została zniszczona. I teraz środowiska LGBT ze stadionów sportowych, od ludzi, być może im bliskich muszą wysłuchiwać o sobie rzeczy strasznych, tym bardziej że to krzyczące środowisko LGBT, nie jest reprezentatywne dla dużej części środowiska gejowskiego.  Zatem podziękujcie kochani koledzy i koleżanki ze środowiska LGBT takim osobom jak  p. Iga K, która  twierdzi, że Warszawa ma tylko 400 (!!!???)  lat, i nigdy nikt w tym mieście nie zajmował się gejami! Taka deklaracja może paść z ust osoby bezdomnej, skrzywdzonej, ale nie osoby, która jest poważana. Z  tego co wiemy prowadzi wspaniałe życie, i na dyskryminacje nie może w żaden sposób narzekać. W warszawskich kronikach policyjnych (nawet przedwojennych) nawet najbardziej fanatyczny wojownik o wolność i sprawiedliwość, nie znajdzie materiału świadczącego o tym, że w Warszawie społeczność LGBT była/jest deprecjonowana, szykanowana, czy regularnie prześladowana. Ba, w tym mieście kluby gejowskie (Utopia, genialna imprezownia, Tomba Tomba) na zawsze zostaną kultowymi wspomnieniami wspaniałych imprez muzyki house, techno, groove czy disco.

   Ludzie wyżej wymienieni rozpętali  niepotrzebną rewolucję, ale  zapomnieli, że  pierwsi zostaną przez nią zjedzeni. Nie są rodzicami, a te osoby, które są rodzicami, instynktownie będą swoje dzieci chronić przed osobami, które chcą ich dzieci nauczać według własnych wizji. Szczególnie jeśli chodzi o życie intymne czy życie seksualne. Jakkolwiek by patrzeć, prywatne życie człowieka to sfera sacrum. To komunizm naukowy i później nazizm z jednostki chciał uczynić kolektyw. W jednym i drugim przypadku ofiary ludzkie sięgnęły kilkudziesięciu milionów. W imię rewolucji obyczajowej.

   Nie uważamy aby karta LGBT dawała osobom homoseksualnym Wolność. Wiemy za to, że osoby, do których została ona skierowana, stały się mięsem armatnim. Karta ta stała się ogniwem skłócającym społeczeństwo, które mimo wielu różnic politycznych środowiska gejowskie traktuje z szacunkiem, a dalsze porównania Pawła Rabieja gejów do wodociągów miejskich lub poniższe wynurzenia jakoby za śmiercią prezydenta stoją Ci sami, którzy w mniemaniu jego będę za chwilę mordować gejów, powodują, że za chwilę Pan Rabiej będzie synonimem autentycznego języka nienawiści.  W imię własnych egoistycznych zachcianek.

Bo język jakim wiceprezydent miasta operuje, jest nie do przyjęcia. Dla osób o każdej orientacji.

   Panie wiceprezydencie Rabiej. Proszę  powiedzieć nam, mieszkańcom Warszawy, jakie ma pan osiągnięcia w Ratuszu poza epatowaniem swoją seksualnością, szantażowaniem ludzi i szerzeniem nienawiści? Nienawiści, którą skierowuje Pan wobec ducha winnego środowiska LGBT!

Jedno jest pewne. Nie ma pan żadnych kompetencji do wchodzenia ludziom w życie prywatne!

PW