CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Kto boi się inwentaryzacji ?

Na zdjęciu widzimy dom przy ul. FILTROWA 83 – SM „Osiedle Artystów Plastyków”

    „Zbudowana w 1929 roku kamienica ma trzy fasady: południową (ul. Supińskiego), zachodnią (ul. Akademicka) i północną (ul. Filtrowa). Fotografia sprzed wybuchu wojny przedstawia tę ostatnią. Po wojnie w tym budynku doszło do wielkich zmian. Tu podaję tylko nieliczne przykłady:

1. Dwa wielkie sklepy przebudowano na mieszkania. Ich rzeczywista powierzchnia, rozkład nowoutworzonych pomieszczeń oraz przebieg instalacji kanalizacyjnych i wodociągowych pozostają do dziś nieznane.

2. Wielki balkon na rogu Filtrowa/Akademicka przestał istnieć. Lokal do którego on należał powiększył się o pomieszczenie leżące na parterze, a należące uprzednio do lokalu sklepowego (obecnie jest tam ODIDO).

3. Mieszkanie o powierzchni ponad 140 m2 podzielono po wojnie na 4 lokale. Później dwa z nich połączyły się w jedno, obecnie składa się z dwóch niezależnych lokali z wejściami z dwóch klatek. Ścianki działowe stawiano i wyburzano, instalacje wodociągową i kanalizacyjną parokrotnie przerzucano z jednej izby do drugiej.

4. W pionie wskazanym strzałką do lokali mieszkalnych przyłączono przestrzeń wspólną mającą pierwotnie postać studni nakrytej świetlikiem na połaci dachowej. Jeden z lokali o powierzchni początkowej 90 m2 powiększył się aż o 30 m2. Za ten dodatkowy metraż przyłączony do prywatnego mieszkania bez zgody spółdzielni przez kilkadziesiąt nie pobierano czynszu!

Tę listę można dalej ciągnąć, ale nie o to w tym wypadku chodzi.

    Od zakończenia wojny dotychczasowi włodarze kamienicy jak ognia unikali inwentaryzacji. Kto wie, czy nie miała miejsca swoista zmowa: „Udajemy, że nie wiemy co ty sobie przyłączyłeś, ale ty głosujesz zawsze za udzieleniem zarządowi absolutorium, bo jeśli nie, to …”.

Jan Doliński, przewodniczący rady nadzorczej, ok. roku 1980 domagał się przeprowadzenia inwentaryzacji. Zarząd odmawiał, wnioskodawca nagle zachorował i umarł. Do inwentaryzacji nie doszło.

Henryk Szczęsny, przewodniczący komisji rewizyjnej, w końcu lat osiemdziesiątych także domagał się inwentaryzacji. Zarząd odmawiał, wnioskodawca nagle zachorował i umarł. Do inwentaryzacji nie doszło.

W ubiegłym roku spółdzielcy odwołali zarząd spółdzielni, który był jak zawsze dotąd emanacją grupy trzymającej władzę przez cały okres powojenny. Nowy zarząd, działając w imię dobra spółdzielni, na podstawie „Ustawy o Własności Lokali” zadecydował o rozpoczęciu inwentaryzacji.

   Pomiary mieszkań i ich inwentaryzacja rozpoczynają się jutro (zaczęły się trzy dni temu). Można się domyślać, że każdy kto będzie próbował ich uniknąć ma coś do ukrycia przed pozostałymi spółdzielcami. Dobro naszej spółdzielni wymaga, aby takie przypadki ujawniać, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że opłaty czynszowe powinny być naliczane od rzeczywistej powierzchni mieszkania.

Ile jeszcze takich przypadków jest na Starej Ochocie? Małe jednodomowe spółdzielnie mieszkaniowe często są latami zżerane przez klany rodzinne i sąsiedzkie związki biznesowe.”

za; Stara Ochota