CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Firma LEKARO dopuszcza się recydywy? Sprawa z Saskiej Kępy!

     Pamiętacie jak opisywaliśmy równo rok temu Bysia i jego „segregacje” śmieci? To teraz przeczytajcie historii o firmie LEKARNO, którą dostał Portal Warszawski!
Szanowni Państwo
    Od nowego roku wprowadziliście Państwo, co się chwali, nowy system segregacji śmieci. Mieszkańcy zobowiązani są do segregowania odpadów na pięć frakcji: odpady bio, papier, szkło, plastik i metal oraz odpady zmieszane (pozostałe). Takie tez pojemniki pojawiły się na naszej posesji oraz na posesjach sąsiednich. Mieszańcy naszej kamienicy dokładają wszelkich starań, by właściwie segregować i przygotować odpady w domu, m. in. zaopatrzyli się w pojemniki do segregacji na 5 osobnych frakcji, a nie – jak to miało miejsce wcześniej – na dwie lub trzy.
    Dnia 19 marca (wtorek) w godzinach porannych samochód firmy LEKARO opróżniał pojemniki na Saskiej Kępie, m. in z zamieszkałej przez nas posesji przy ul. Irlandzkiej. Panowie śmieciarze wystawili na ulicę trzy kontenery – zarówno odpadów na plastik oraz metale, jak i szkło oraz papier, a następnie wszystkie te pojemniki wyrzucili do tegoż samochodu-śmieciarki. Dokładnie to samo zrobili na posesjach przyległych do naszej ma ul Irlandzkiej.
    SYTUACJA TA POWTARZA SIĘ W KAŻDY WTOREK. Odpady do jednej śmieciarki były wrzucane po wielokroć. Od początku roku ANI RAZU nie przyjechał specjalny samochód, by osobno odebrać papier lub szkło.
    Mieszanie odpadów z poszczególnych pojemników nie jest nową praktyką w wykonaniu firmy LEKARO. Około rok temu (jeszcze przed nowym systemem segregacji) tylko stanowcza interwencja mieszkańca widzącego ten proceder sprawiła, że wszystkie śmieci (segregowane i niesegregowane) nie trafiły do jednego samochodu. Obydwa pojemniki stały już przygotowane do opróżnienia na ulicy, ale – po interwencji – ten z segregowanymi odpadami pracownik wciągnął z powrotem na posesję, rzucając przy tym kilka niecenzuralnych słów i mówiąc, „ok, kur…, chcieliśmy dobrze, ale jak chcecie mieć pełny to proszę, niech wam cuchnie”. A po chwili drugi pracownik – na wiadomość, że sytuacja zostanie zgłoszona – powiedział: „spokojnie, ta segregacja do pojemników i tak nie ma znaczenia. Wszystko jest sortowane elektronicznie na specjalnych urządzeniach”. Ciekaw jestem, czy faktycznie segregacja nie ma znaczenia. Jeśli tak, to po co ludziom każecie segregować odpady?
Wtorkowa sytuacja jest skandaliczna i stanowi recydywę. Zgłaszanie problemu bezpośrednio do firmy LEKARO nie ma najmniejszego sensu. Kiedy po w/w incydencie sprzed roku sprawę zgłosiłem na numeri infolinii firmy LEKARO, niegrzeczna i opryskliwa pracownica stwierdziła, że „to niemożliwe”, czym z miejsca podważyła fakt zmieszania śmieci. Wyglądało to tak, że firma i jej pracownicy doskonale wiedzą o tym procederze i robią wszystko, by się „wybielić”.
Nadmieniam, że osobny samochód na szkło nie przyjechał na nasza posesję NIGDY. Szkło – jeszcze za czasów poprzednich zasad segregacji – zawsze było wrzucane do pojemnika z odpadami segregowanymi, mimo że było zbierane do osobnego pojemnika.Bo po co miałby, skoro „koledz”y po fachu „grzecznościowo” zabierają wszystko razem?
    PROSZĘ O PISEMNE WYJAŚNIENIE, po co mieszkańcy mają segregować śmieci na 5 frakcji, skoro firma LEKARO i tak wszystko wrzuca do jednego lub dwóch samochodów? Czy pracownicy firmy przechodzą szkolenia? Czy podlegają jakiejkolwiek kontroli? A może mają odgórnie polecone, by zabierać wszystkie śmieci razem, bo tak „ekonomiczniej” dla firmy?
    Proszę o poważne potraktowanie sprawy. Mam przeczucie graniczące z pewnością, że to ogólny problem i powszechna praktyka stosowana przez firmę LEKARO. Praktyka, która nie tylko niweczy wysiłek mieszkańców, którzy marnują czas na segregację i oczyszczenie najdrobniejszych nieraz odpadów, ale również cofają nasz kraj w rozwoju i niszczą planetę Ziemia, którą wszyscy zamieszkujemy.
    Proszę o pisemne poinformowanie mnie o wynikach dochodzenia dot. opisanej przeze mnie sprawy oraz o dalszych planach i działaniach w firmie LEKARO, wobec firmy LEKARO oraz o wyciągniętych wnioskach.
    Nadmieniam, że jeśli sytuacja się powtórzy gdziekolwiek (znajomi z ul. Królowej Aldony mają takie same obserwacje dot. wywozu śmieci przez firmę LEKARO), będę interweniować we wszelkich możliwych miejscach z środkami masowego przekazu włącznie. Problem był zgłaszany kilkakrotnie do rożnych komórek, efektów tych zgłoszeń – poza śmieciarzami, którzy po interwencji przyjeżdżali i robili zdjęcia zawartości pojemników (poinformowani ewidentnie przez szefów o skargach na ich działania – nie było żadnej.)
Wspólnota Mieszkaniowa budynku ul. Irlandzka w Warszawie