CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Dlaczego miasto nie chce Osiedla Przyjaźń?

     Oto pismo do Prezydenta Trzaskowskiego z grudnia 2019 roku, które wystosowała Inicjatywa Osiedle Przyjaźń.

    Los zabytkowego Osiedla Przyjaźń niepewny Drewniane Osiedle Przyjaźń na Bemowie czeka na decyzję, kto będzie zarządzał tym terenem od stycznia 2019. Choć obecna umowa wygasa już za dwa tygodnie, miasto nadal oficjalnie trzyma mieszkańców w niepewności. Wszystko wskazuje na to, że na kolejne kilka lat bezpośrednim zarządcą Osiedla będzie Akademia Pedagogiki Specjalnej, dla której “Przyjaźń” jest tylko źródłem zysku. Tymczasem przedłużanie tego status quo to dalsza degradacja drewnianego osiedla, które bez rewitalizacji, mimo własnych wysiłków mieszkańców, popadnie w ruinę.

    Osiedle “Przyjaźń” to miejsce z historią: zbudowane dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury, od kilkudziesięciu lat zamieszkiwane przez studentów, pracowników naukowych i innych. Problemem jest jego status – własność Skarbu Państwa, zarządzana przez Prezydenta m. st. Warszawy za pośrednictwem Biura Mienia Miasta i Skarbu Państwa. Złożona sytuacja prawna powoduje, że instytucje od lat przerzucają się odpowiedzialnością jak gorącym kartoflem i nie ma pewności, jak potoczą się losy tego miejsca. Przykład? W grudniu 2018 kończy się umowa dzierżawy między miastem i Akademią Pedagogiki Specjalnej, a nadal brak oficjalnej informacji, kto będzie nowym zarządcą. Wszystko wskazuje jednak, że nie będzie rewolucji i dzierżawca pozostanie ten sam. To jednak budzi kontrowersje wśród mieszkańców. — Jako mieszkańcy już dwa i pół roku temu napisaliśmy wniosek o konsultacje społeczne w sprawie formy zarządzania Osiedlem. Wtedy miasto odrzuciło to rozwiązanie, bo stwierdziło, że nie jest decydentem w tej sprawie. Tymczasem właśnie teraz rozstrzyga o przyszłości Osiedla, tyle że za plecami mieszkańców. — mówi Aleksandra Krugły z Inicjatywy Osiedle Przyjaźń, której rodzina mieszka na osiedlu ponad 60 lat — Do końca dzierżawy zostały dwa tygodnie, niektórym osobom kończą się umowy najmu, a nie ma z kim podpisać nowych. To nie jest normalna sytuacja, tak nie powinno wyglądać zarządzanie: ani losem mieszkańców, ani zabytkowym terenem publicznym.

    Decydenci przy każdym kontakcie dają nam do zrozumienia, że sytuacja osiedla jest bardzo złożona, tym bardziej, że do części terenu są roszczenia. Jednakże nawet jeśli w najbliższych latach Miasto ma związane ręce w sprawie roszczeń, to przecież nic poza wolą nie blokuje możliwości myślenia o przyszłości, planowania, a przede wszystkim – uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego, na który czekamy już od 2006 r. Mieszkańcy podkreślają, że wybór podmiotu zarządzającego będzie mieć dalekosiężne skutki. Miasto, nie będąc właścicielem terenu, trzyma się bowiem rozwiązania tymczasowego i dzierżawi Osiedle uczelni, Akademii Pedagogiki Specjalnej, już od 8 lat. Krótkie, kilkuletnie umowy dzierżawy nie sprzyjają zadbaniu o stan techniczny Osiedla: APS wykonuje tylko część niezbędnych napraw, brakuje długoterminowej wizji. — Urząd miasta zachowuje się jak Scarlett O’Hara i mówi “pomyślę o tym jutro”, czyli za kilka lat. Tylko że osiedle jest zbudowane z drewna i wieczna tymczasowość to zagrożenie dla stanu domów, w których mieszkamy — mówi Małgorzata Leszko, inna członkini Inicjatywy Osiedle Przyjaźń. — Nie dość, że wiele napraw jest odkładanych, to miasto nawet nie rozlicza dzierżawcy z tych zadań.

    Poza tym to APS i ratusz przerzucają się odpowiedzialnością za wykonywanie remontów inwestycyjnych, aż w końcu praktycznie nikt nic nie remontuje, chyba że dojdzie do awarii. Potrzebna jest wizja, jak zarządzać osiedlem, oraz polityczna wola, by nie pozwolić na zniszczenie tego zabytkowego miejsca. Z informacji zdobytych przez mieszkańców wynika, że APS złożył wniosek o kolejny, pięcioletni okres dzierżawy. Równolegle, w próbie zdobycia podmiotowej pozycji w kontaktach z miastem, Stowarzyszenie Mieszkańców Osiedla Profesorskiego złożyło wniosek o dzierżawę części jednorodzinnej Osiedla Przyjaźń. — Oczekujemy przede wszystkim transparentności i odpowiedzialności. Wiele rodzin mieszka tu od kilkudziesięciu lat, inwestujemy w te domy, choć są własnością państwa, angażujemy się społecznie. Jesteśmy gotowi na współodpowiedzialność za Osiedle, jednak miasto traktuje nas jak zawartość budynków— podkreśla Aleksandra Gniadzik-Smolińska, członkini Stowarzyszenia. By nie czekać biernie na decyzję miasta, mieszkańcy podjęli akcję wysyłania pism do Biura Mienia Skarbu Państwa, które zarządza Osiedlem, z żądaniem odpowiedzi na pytania o przyszłość tego miejsca. Organizują też akcję wręczenia kartki z życzeniami świątecznymi prezydentowi Rafałowi Trzaskowskiemu, który podczas kampanii społecznej obiecywał mieszkańcom, że zajmie się tym tematem. — Łatwo zapomnieć o mieszkańcach, którzy milczą, łatwo nie informować o decyzjach, jeśli ma się wrażenie, że nikt nie pyta — mówi Magda Leszko, jedna z inicjatorek akcji. — My pytamy i prosimy o to samo innych warszawiaków, bo Osiedle to wspólne dobro całego miasta: historia Warszawy, zielone płuca Jelonek, otwarta i aktywna społeczność.

Inicjatywa Osiedle Przyjaźń