CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Diabeł tkwi w szczegółach – jeszcze raz o Bankowym

    O dziwo piszą to ludzie, którzy są również związani z ruchami miejskimi, jakże zakochanymi w quasi ekologicznej polityce naszych „elit”. To jest bardzo ciekawy tekst, bo zwraca uwagę na coś bardzo ważnego.

Diabeł tkwi w szczegółach

„Dziś wyjątkowo zaglądamy na drugą stronę Wisły, do miejsca symbolicznego, czyli na plac Bankowy. Jak pewnie wiecie prezydent Michał Olszewski zaprezentował tam świeżo zorganizowaną „Strefę Relaksu”. Nie chcemy wchodzić w dyskusję czy to dobry pomysł, by takie miejsce tworzyć przy zanieczyszczonej i hałaśliwej Marszałkowskiej. Ale zwróćmy uwagę na coś bardzo dla naszego miasta charakterystycznego – wydano prawie milion złotych na przedsięwzięcie o charakterze tymczasowym, a całe otoczenie pozostało bez zmian. I tak przed samym Urzędem m.st. Warszawy mamy:

  • nieśmiertelną „Kostkę Bauma”;
  • rozpadające się schodki;
  • stary asfalt na chodniku, na którym robią się kałuże;
  • całości obrazu dopełniają „niezastąpione” szare barierki, które mieszkańcy porównują do „spacerniaka”.

    Zieleń jest miła dla oka, fajnie sobie przysiąść. Plansze edukacyjne są udane. Plac powinien być placem, ale ta zabawa nas do tego raczej nie przybliża – wakacje się skończą, „Strefa Relaksu” się zwinie, miliona złotych w budżecie nie będzie, a problemy jakie są w tym miejscu będą cały czas takie same.

   Trochę to frustrujące, że kiedy mieszkańcy naszej dzielnicy (Praga Południe) dopominają się o nowy chodnik (np. przy Parku Polińskiego), opiekę nad drzewami (np. głogi przy Berezyńskiej), czy masę innych ważnych lokalnie spraw, to ciągle słyszą, że nie ma na to środków. Niedziwne, że nie ma, skoro wydaje się je na rozwiązania prowizoryczne, a pomija codzienne potrzeby mieszkańców.

PS. Wszystkie zdjęcie wykonane zostały dziś w bezpośrednim otoczeniu Ratusza, tuż przy „Strefie Relaksu” uruchomionej za prawie milion złotych.”

Stowarzyszenie Wiatrak