CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Płonące Świdermajery…

     To już reguła. W ciągu 10 lat w Otwocku spłonęło około piętnastu Świdermajerów. Portal Warszawski o tym niejednokrotnie pisał.

Poniższy artykuł, naszego znajomego, przypomina o tym, że w Otwocku, Radości, miastach gdzie owe świdermajery są,  się nic nie zmieniło!

    „Dziś byłem przy ul. Junaków w warszawskiej Radości, gdzie zaskoczył mnie smutny widok częściowo wypalonego drewnianego domu typu świdermajer. (podobno dom „zapalił się” około północy pod koniec lipca) Kiedyś w okolicy było ich dużo więcej – pamiętam to dobrze, bo moi dziadkowie mieszkali w pobliskim Miedzeszynie. Niestety domy te wymagają kosztownych remontów, co powoduje, że dziwnie często następują (samo?)zapłony…

    Twórcą tego stylu budownictwa był Michał Elwiro Andriolli, mieszkający od 1880 r. w osadzie położonej po obu brzegach rzeki Świder. Styl ma elementy tradycyjnego budownictwa mazowieckiego o lekkiej konstrukcji i bogato zdobionych pawilonów, inspirowanych warszawską Wystawą Rolno-Przemysłową z roku 1885. Andriolli sprowadził kilka eksponowanych na wystawie domów. Bolesław Prus pisał o nich: „Są to cacka, jakich Warszawa jeszcze nie widziała w tej ilości i rozmaitości. Każdy z nich bawi oko piękną formą, sztukaterią, rzeźbieniami, tapicerskimi ozdobami albo żywą barwą”. Główna bryła budynku kształtowana pod wpływem architektury szwajcarskiej, która w Europie stała się bardzo popularna po wystawie światowej w Wiedniu w 1873 r. Andriolli wzbogacił formę o werandy i przedsionki zaczerpnięte z architektury schronisk alpejskich i rosyjskich daczy. Dla stylu charakterystyczne są drewniane ażurowe zdobienia werand i ganków, szpiczaste zwieńczenia dachów…
Nazwę „świdermajer”, jako żartobliwie podobną do nazwy biedermeier, uwiecznił Konstanty Ildefons Gałczyński w wierszu Wycieczka do Świdra:

    „[…]Jest willowa miejscowość, nazywa się groźnie Świder, rzeczka tej samej nazwy lśni za willami w tyle;
tutaj nocą sierpniową, gdy pod gwiazdami idę, spadają niektóre gwiazdy, ale nie na te wille,
spadają bez eksplozji na biedną głowę moją, a wille w stylu groźnym tak jak stały, tak stoją –
dzień i noc; i znów nocą nikły blask je oświetla; cóż im „Concerto grosso” Fryderyka Jerzego Haendla!
Te wille, jak wójt podaje, są w stylu „świdermajer” […]”
— Konstanty Ildefons Gałczyński, „Wycieczka do Świdra”

 

Płonące świdermajery.. :(Dziś byłem przy ul. Junaków w warszawskiej Radości, gdzie zaskoczył mnie smutny widok…

Opublikowany przez Igor Strojecki Wtorek, 19 listopada 2019