CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

O parkowaniu na Stalowej (ale kulturalnie), i chyba nie tylko na Stalowej!

    Publikujemy post zamieszczony na grupie Stalowa news! Jakie macie zdanie w tej kwestii?

    Fakty, z którymi należy się zderzyć:

– legalnych miejsc parkingowych na Stalowej nie ma tyle, ile samochodów należących do mieszkających na Stalowej (i analogicznie, na sąsiednich ulicach).

– nawet jeśli do tego dochodzą miejsca nielegalne (a więc chodniki), to wciąż nie będzie tylu miejsc, ilu mieszka tu właścicieli samochodów.

– po wprowadzeniu SPPN i abonamentów dla mieszkańców (a więc wywaleniu samochodów przyjezdnych) wciąż nie będzie tylu miejsc, ilu mieszka tu właścicieli samochodów (na warszawskie gospodarstwo domowe przypada ponad dwa auta).

– opłacenie abonamentu nie będzie gwarantowało miejsca parkingowego na Stalowej, o czym też warto pamiętać.

    Liczba miejsc do parkowania zostanie ograniczona (zostaną tylko wytyczone legalne miejsca parkingowe, SPPN oznacza koniec parkowania „na dziko”), kontrolerów przybędzie (a z nimi mandatów). Wytyczenie miejsc parkingowych oznaczać będzie też słupkozę, by auta nie wjeżdżały tam, gdzie im nie wolno.

Przykład 1 (numer kamienicy przypadkowy): przed kamienicą np. 11 na Stalowej są dwa lub cztery miejsca do parkowania, zaś aut ludzi mieszkających w tej kamienicy – 10. Czyli jest miejsce dla Nowaka i Kowalskiego, ale nie ma dla Wiśniewskiego i Szymańskiego (nazwiska oczywiście przypadkowe). Wszyscy czterej są tu zameldowani i mieszkają na Stalowej od wielu lat.
Jeśli zbudujemy parking na kilkaset aut, powiedzmy w okolicach Zajezdni Stalowa, to czy pan Kowalski spod 11 będzie parkował na płatnym parkingu czy krążył przez godzinę tworząc korki i spaliny do czasu, aż się zwolni miejsce pod jego oknem, bo Nowak pojedzie do Lidla po zakupy?

Przykład 2: Czy panu spod nr 3 będzie się chciało zasuwać na zajezdnię po swój samochód? Ba, spod trójki. Czy pani spod numeru 22 będzie się chciało? Czy budowa parkingu przy zajezdni rozwiąże problem parkowania na Stalowej (przecież ten parking nie rozwiąże niemal już przysłowiowego problemu matki z dwójką dzieci i zakupami, który tak często lubią przytaczać kierowcy)?

Część mieszkających będzie się domagała parkingu veturilo – mają do tego prawo. Część – wywalenia aut z chodników, po którym biegają dzieci – też mają takie prawo. Inna jeszcze część będzie chciała więcej zieleni i ławek i może nawet obiektów takich jak Praska Aleja Sław (też mają prawo), bo Stalowa to zabytkowa i jedna z najładniejszych ulic w Warszawie. Są ludzie, którzy chcą, by Stalowa nie była jednym wielkim parkingiem, a chodniki zasyfione plamami po oleju. Tych ludzi też trzeba wziąć pod uwagę, też są mieszkańcami tej ulicy.

Jak pogodzić te stanowiska? Nie da się czy jednak można? Czy ktoś z Was ma pomysł na rozwiązanie problemu? Czy budowa parkingu w najbliższej okolicy (gdzie?) rozwiązałaby problem? Kto miałby zbudować/sfinansować budowę parkingu. My? Mieszkańcy Stalowej? Wszyscy, również ci, którzy nie mają aut? Miasto? Z budżetu, a więc z pieniędzy nie posiadających auta? Zajezdnia Stalowa to też tylko przykład, symboliczne odniesienie, a nie faktyczne miejsce. Więc pytanie osobne – gdzie taki parking mógłby się pojawić? A może w ogóle nie jest on potrzebny? Może 23 częściej? Jakaś linia autobusowa?

No i jak rozwiązać problem Kowalskiego i Nowaka? Komu się bardziej należy miejsce pod oknem, a kto ma zasuwać codziennie kilkaset metrów po auto? A co z miejscami dla niepełnosprawnych (a więc większymi gabarytowo, które też po wytyczeniu strefy będzie trzeba wyznaczyć), którzy też mieszkają na naszej ulicy?

Narzekać że jest źle, jak wszyscy wiemy, jest bardzo łatwo. Jak więc sobie wyobrażacie rozwiązanie problemu? Może uda się coś zdroworozsądkowego ustalić?

Stalowa News