CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Jan „Anoda” Rodowicz miał 26 lat. Przyszli po niego w Wigilię.

    Zabrany  24 grudnia 1948 roku do gmachu Bezpieczeństwa Publicznego przy Koszykowej róg al. Ujazdowskich, zostaje 7.01.1949 r. zamęczony w śledztwie. Prokuratura i UB oficjalnie ogłosiły, że przyczyną śmierci „Anody” był skok samobójczy z okna IV piętra budynku UB. 12.01.1949 r. ekipa funkcjonariuszy UB przywiozła ciężarówką zawinięte w koc ciało „Anody” do Zakładu Pogrzebowego.

Po przełożeniu ciała do trumny, polecili je wywieźć natychmiast na powązkowski Cmentarz Komunalny i pochować jako NN („nieznane”). Rodzina o śmierci Janka została powiadomiona dopiero 1.03.1949 r. i 16 marca, na własną rękę przeprowadziła ekshumację. Udało się to dzięki pomocy grabarzy – pracowników Zakładu Pogrzebowego, z którymi wcześniej „Anoda” współpracował przy ekshumacjach i pogrzebach żołnierzy, łączniczek i sanitariuszek baonu „Zośka”. Trumnę przeniesiono do rodzinnego grobu Rodowiczów na Starych Powązkach (kw. 228-I-12), gdzie spoczął obok swojego starszego brata Zygmunta, porucznika AK pseudonim „Zero”, poległego w czasie Powstania Warszawskiego. Do brytyjskiej bluzy wojskowej, w której chodził na co dzień i zginął, matką przypięła jego odznaczenia, z których był bardzo dumny. W 1968 r. matka por. „Anody” – Zofia Rodowicz, we wspomnieniach o Synu napisała, że została w sekrecie poinformowana przez dyrektora Szpitala Dzieciątka Jezus, dr Konrada Okolskiego (ojca „Kuby” – przyjaciela „Anody”), który przekazał jej w wielkiej tajemnicy opinię prof. Grzywo-Dąbrowskiego, ówczesnego kierownika Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie przy ul. Oczki 6, w którym była dokonana sekcja zwłok Janka. Z relacji tej wynikało, że Janek nie popełnił samobójstwa lecz został w czasie śledztwa zamordowany. „Miał wgniecioną klatkę piersiową, o czym w protokóle nie wspominano”. Protokół opiewał, że przyczyną śmierci był krwotok z tętnicy głównej, spowodowany skokiem z okna. Profesor nie chciał tego protokółu podpisać i miał w związku z tym poważne przykrości. W 1991 r. na wniosek rodziny przekonanej, że Janek został zamordowany, ówczesny Minister Sprawiedliwości Wiesław Chrzanowski polecił wznowić śledztwo. Wiosną 1995 r. szczątki Janka zostały ekshumowane i zbadane w Zakładzie Medycyny Sądowej w Warszawie. Nie udało się ustalić przyczyny śmierci i prokurator Stefan Szustakiewicz umorzył dalsze postępowanie. Ponowny pogrzeb porucznika Jana Rodowicza „Anody” odbył się 24.05.1995 r. Jego ordery, decyzją stryjecznego brata, trafiły do Muzeum Wojska Polskiego.

za; www.1944.pl/

zdj. Mikołaj Kaczmarek – Kolor Historii