CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

2⃣9⃣ lat temu zmarł prof. Stanisław Lorentz – wielce zasłużony dla naszego miasta!

   Stanisław Lorentz urodził się 28 kwietnia 1899 w Radomiu, a zmarł 15 marca 1991 w Warszawie. Był polskim historykiem sztuki, muzeologiem, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, w latach 1935–1982 pełnił funckję dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie, był posłem na Sejm PRL IV kadencji.

    „Profesor miał przede wszystkim solidną wiedzę wynikającą nie tylko ze swoich studiów, ale również wieloletniej pracy od czasów pełnienia funkcji konserwatora zabytków województw wileńskiego i nowogródzkiego. Miał ogromne umiejętności i wiedzę na temat zabytków. Dlatego z tak wielką wprawą prowadził prace Muzeum Narodowego. Dziś często zapomina się, że częścią Muzeum były Łazienki Królewskie, Pałac w Wilanowie, Pałac Nieborów i Arkadia. Wszystkie składały się na „królestwo” Stanisława Lorentza.

Był także znakomitym taktykiem. Obserwowałem jak rozgrywał bardzo trudne sprawy Muzeum Narodowego. Przetrwał na swoim stanowisku 48 lat. Prowadząc na Uniwersytecie Warszawskim zajęcia z historii muzealnictwa polskiego sięgam do zbiorów Archiwum Akt Nowych, gdzie znajduję listy z groźbami kierowanymi przez władze w stosunku do profesora. Potrafił jednak zawsze tak formułować swoje racje, aby służyło to Muzeum Narodowemu.

Był nie tylko doskonałym organizatorem, ale również doskonałym dyplomatą. Te cechy doskonale się uzupełniają. Jego wiedza, którą mi przekazał, była bezcenna podczas prowadzenia przeze mnie Zamku i innych instytucji, bowiem niezależnie od czasów i ustroju takie umiejętności są bardzo przydatne.

Przede wszystkim Stanisław Lorentz odegrał ogromną rolę w ratowaniu Zamku Królewskiego we wrześniu 1939 r. Dzięki jego odwadze i zdecydowaniu można było przenieść jeszcze przed wkroczeniem wojsk niemieckich najważniejsze dzieła ze zniszczonego Zamku do magazynów Muzeum Narodowego.

Znacznie bardziej ryzykowne było ratowanie fragmentów wystroju zamkowego w trakcie okupacji. Udało się wówczas uratować fragmenty boazerii, podłogi, kominki. Robiono to z niezwykłą precyzją. Na przykład w Sali Audiencjonalnej było siedem rodzajów rozet boazeryjnych i każdą z nich udało się ocalić.

Profesor Lorentz miał świadomość, że Zamek jako symbol naszej państwowości i niezawisłości zostanie zniszczony. Dlatego już w 1939 r. rozpoczął przygotowania do odbudowy, podejmując się tak trudnych prac jak zdejmowanie fresków. Niestety nie powiodło się uratowanie plafonów zamkowych.

Profesor opowiadał mi, że wielką rolę w operacji ratowania zabytków odegrał Antoni Wieczorkiewicz, kurator Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, które było oddziałem Muzeum Narodowego. Miał on związki z podziemiem i gdy został aresztowany, profesor Lorentz spotkał się z przedstawicielem Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, aby przedstawić stan organizacji konspiracyjnej w środowisku muzealnym. Wysłannikiem AK okazał się późniejszy wybitny historyk Aleksander Gieysztor. Podczas spotkania w spalonym Pałacyku Przezdzieckich obaj panowie rozmawiali o zabezpieczeniu uratowanych fragmentów Zamku.

Po powstaniu warszawskim w „akcji pruszkowskiej” pod kierunkiem profesora Lorentza udało się wywieźć ze niszczonej przez Niemców Warszawy część zbiorów Muzeum Narodowego. Wielką rolę odegrał wówczas również prof. Jan Zachwatowicz.

Po wojnie Lorentz rozpoczął poszukiwania zabytków i zbiorów bibliotecznych wywiezionych z Warszawy. W 1945 r. stanął na czele Departamentu Muzeów i Ochrony Zabytków w Ministerstwie Kultury. Na Dolnym Śląsku wysłana przez niego grupa poszukiwawcza odnalazła obrazy Matejki.

Dzięki brawurowej akcji profesor Lorentz uchronił przed splądrowaniem przez Armię Czerwoną Pałac w Nieborowie. Zabezpieczył również pałac w Wilanowie. Dzięki temu z tych rezydencji niemal nic nie skradziono. Był to heroiczny okres w życiu profesora.”

za; wikipedia, dzieje.pl