CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Dziś w dniu 15. rocznicy odejścia Jana Pawła II, zapalmy w oknach świece o 21:37

    Papież ma świadomość zbliżającego się końca. Od południa ma bardzo wysoką gorączkę, chwilami traci przytomność. Żegna się ze swoimi najbliższymi, przyjaciółmi i współpracownikami, kardynałami, prałatami z Sekretariatu Stanu, kierownikami poszczególnych urzędów. Pragnie pożegnać się także z Francesco, odpowiedzialnym za porządek w apartamencie.

– Ojciec Święty leżał na łóżku, na lewym boku – wspomina Arturo Mari, papieski fotograf, w książce „Do zobaczenia w raju”. – Oczy miał bardzo pogodne, łagodne, wręcz uśmiechnięte. Jego wzrok był niezwykły, nierzeczywisty… Arcybiskup Dziwisz powiedział: „Ojcze Święty, przyszedł Arturo”. Papież z wielkim spokojem odwrócił się na wznak i kiedy mnie zobaczył, oczy mu się rozszerzyły. Jego spojrzenie i uśmiech tak bardzo promieniowały dobrocią, że byłem wręcz porażony. Powiedział: „O, Arturo”, ja ukląkłem, wziąłem go za rękę, pogłaskałem ją, pocałowałem. On patrzył na mnie wciąż z tym samym uśmiechem, aż w pewnej chwili powiedział: „Dziękuję”, powtórzył to jeszcze raz, znów odwrócił się na lewy bok i zamknął oczy.

Arturo Mari wybiega z pokoju. W pomieszczeniu obok wybucha płaczem. Osobisty lekarz papieża, dr Renato Buzzonetti, przynosi mu krzesło, podaje szklankę wody.

– Uderzyło mnie piękno jego spojrzenia – opowiada włoski kardynał Mario Francesco Pompedda, który także był u Jana Pawła II. – W jego oczach był uśmiech. Nie było w nich żadnej oznaki cierpienia, chociaż papież z trudem oddychał.

O godz. 20 w apartamencie papieskim abp Dziwisz przewodniczy koncelebrowanej mszy św. W czasie komunii św. Jan Paweł II otrzymuje – jako wiatyk – kilka kropli Krwi Chrystusa.

Na chwilę przed śmiercią papież mówi „Amen”.

Około godz. 21.20, kiedy ekipa „Wiadomości” TVP spożywa kolację w małej restauracji pół kilometra od Watykanu, red. Kraśko dostaje z Warszawy informację: „jest bardzo źle”. Dzwoni do siostry Tarsycji. Ta obiecuje zadzwonić do siostry Tobiany. Po niecałej minucie oddzwania z wiadomością, że w apartamentach papieskich nikt nie odbiera.

21.37

Godzina 21.37. Zebrani przy łóżku papieża zauważają, że przestał oddychać. Widzą na ekranie monitora, że serce Jana Pawła II przestało bić. Dr Buzzonetti, zgodnie z przepisami, przez 20 minut sprawdza pomiary aparatury, wykonuje końcowy elektrokardiogram. Linia wykresu ani drgnie. Papieski lekarz pochyla się nad Ojcem Świętym i szepcze: – Powrócił do Domu Ojca.

za; dziennikparafialny.pl

zdj. rmf24