CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Ależ się uparli❗ Łosiowe Błota znów zagrożone ❗❗ Szykuje się kolejny skandal ❓❓

     Portal Warszawski alarmował i pomagał parokrotnie mieszkańcom Bemowa. Jako pierwsi alarmowaliśmy, że deweloperzy bezpardonowo traktują bardzo cenny ekosystem jakim jest Las Bemowski, i Łosiowe Błota Tu jeden z naszych artykułów; https://www.portalwarszawski.com.pl

    Jak widać inwestorzy nie składają broni, zmieniają strategię, i co gorsza robią to we współpracy z Lasami Polskimi. Oczywiście pani Glusman, czyli Zieleń Warszawska kompletnie nie jest zainteresowaną jakąkolwiek pomocą! Na nasze apele dotyczące ratowania zieleni po prostu nie odpowiada! Jest ponad to!

Wczoraj w mediach społecznościowych pojawił się następujący komunikat:

    Drodzy sąsiedzi!

Na skraju rezerwatu Łosiowe Błota w Latchorzewie deweloper próbuje wybudować nam osiedle 6 szeregowców każdy po 4 segmenty i to wszystko na działce 6,5 tys. m2. Już rozpoczęli przygotowanie terenu: wycięli piękne olbrzymie stare wierzby, chcą zasypać rów melioracyjny. Wyjazdy z każdego z szeregowców mają być na stronę naszej ulicy Grupy Kampinos pomimo, że w planach mają drogę z drugiej strony. Pomóżcie ich powstrzymać!!!!

   „Szaleństwo deweloperskie trwa, choć wiadomo, że po koronawirusie ludzie nie będą już chcieli mieszkać w wielkich skupiskach miejskich, w jakiego część ma zostać w wyniku działań deweloperów zamieniona gmina Babice. W dodatku dalej trwają wyraźnie ulubione przez władze i „inwestorów” działania z zaskoczenia; mieszkańcy dowiadują się, że coś ma być budowane w sąsiedztwie wtedy, gdy budowa już ruszyła. Rozumiem, że drzewa wycięto też w sezonie lęgowym. Deweloper jest przecież w III RP dobrem najwyższym; prawo go nie obowiązuje. Bo on przecież działa dla dobra RODZINY, RODZINY, RODZINY! Gdyby nie deweloperzy, nie mielibyśmy gdzie mieszkać! Ciekawe, że do początku obecnego wieku doskonale radziliśmy sobie bez deweloperów…

    Nie dotyczy to terenu rezerwatu, ale we wsi po sąsiedzku. Jednak to jest cały czas ten chory program, który obserwujemy od lat – obudowywania lasu domami z widokiem na ten las, byleby tylko deweloper zarobił na tym widoku – nawet o połowę więcej. Ponadto już zanim w Warszawie zaczął się „rozwój”, mówiono, że w Lesie Bemowskim jest za duży ruch turystyczny. Tymczasem dziś sprowadza się kolejnych ludzi (robią to też Lasy Miejskie), i to właśnie w sąsiedztwo rezerwatu. A na tym się nie skończy, bo teraz chcą zbudować 24 domy, ale miejsce tam jest chyba na 72. Deweloper nie ma w zwyczaju pomijać takiej okazji, a władze wiadomo, że spełnią każde jego życzenie.”
Jaka jest rola Lasów Miejskich w tym wszystkim?
  Lasy Miejskie budują wielkie inwestycje dewastujące las, które potem nagłaśniane są w mediach jako miejsca przyciągające turystów. Mam na myśli pomosty. Jeden z nich zniszczył jedyna podmokłą łąkę w rezerwacie „Łosiowe Błota”, widoczną ze szlaku, podobno zaburzając stosunki wodne. Drugi zniszczył urokliwy zakątek, doprowadził do trwałego zniszczenia pasa lasu i likwidacji stanowiska chronionej rośliny – gruszyczki. Wielokrotnie już pisaliśmy, że leśnicy są zamieszani w takie rzeczy. Manipulacje ruchem turystycznym bez szacunku dla przyrody, żeby używać go jako pretekstu do prywatyzacji lasów. Najlepiej to było widać właśnie w czasie histerii z powodu koronawirusa. Leśnicy przez całe dekady „kanalizowali ruch turystyczny”, stawiając sobie za cel zgromadzenie jak największych tłumów na jak najmniejszej przestrzeni. Gdy pojawił się koronawirus, nagle zauważyli, że te tłumy powodują problem – i zamknęli lasy. Oczywiście, nie przyznali się do błędu. Dotąd mieli „wspaniały pomysł” (czyli „kanalizację ruchu turystycznego”, żeby mieć resztę lasów dla siebie i żeby nikt nie oglądał rabunkowych wycinek i polowań ani nielegalnych wyścigów pojazdami motorowymi). Teraz po prostu mają kolejny „wspaniały pomysł” na problemy, które wynikają z poprzedniego pomysłu, czyli zamknięcie lasów. „Stwórz problem i zaproponuj rozwiązanie” – specjalnie dla Portalu Warszawskiego komentuje redaktor  Lasu Bemowskiego!
Od lat trwa bandyckie przekraczanie granic polegające na aneksji Puszczy Kampinowskiej! Od lat o tym piszemy, a miasto od lat nic z tym nie robi! Po co nam urzędnicy, którzy powiedzmy sobie szczerze, przykładaja rękę do niszczenia terenów zielonych. Opowiadanie o szacunku do przyrody można włożyć między bajki!
Portal Warszawski
zdj. Magdalena Jaskiewicz