CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

Kierowca nie ma prawnego obowiązku zwalniania przed każdym przejściem dla pieszych !!

     W ostatnich dniach przez profile social media związane z tzw. „aktywistami miejskimi” przetoczyła się fala radosnej twórczości pseudoprawniczej. Znakiem czasu jest również tworzenie nowych kolokwializmów, takich jak społeczny dystans, który ma określać prawa do przestrzeni miejskiej, pieszych, kierowców, rowerzystów. Zdolności do tworzenia sztucznych bytów, które stają się źródłem podziału i nowych problemów może być tylko dziełem czerwonego aktywu!

    Brylują tutaj pewien magister filologii polskiej, pewien magister kulturoznawstwa oraz pewien wyjątkowo prymitywny hejter-imigrant z Wisły który lubi rozkazywać warszawiakom jak mają żyć w własnym mieście. Z litości pominiemy ich nazwiska. Za nimi, pewne osobliwe tezy powtarzają dziesiątki kont w social media, wiele z nich to oczywiste fake konta (0 znajomych, 0 aktywności, 0 zdjęć).

Burza ta dotyczy dziwnej tezy stawianej przez te środowiska, zgodnie z którą, uwaga, kierowca miałby prawny obowiązek… zwalniać przed każdym przejściem dla pieszych przez które przejeżdża. Każdorazowo.

    Nie, to nie żart – te osoby z pełną powagą takie tezy w internecie wygłaszają. Miałby to być obowiązek absolutny. Ciekawe czy uważają, że gdy jedziesz z prędkością 15 km/h, to musisz zwolnić do 10 km/h dla samego odbębnienia tego obowiązku. Dziwne tezy wynikają z osobliwego rozumienia pewnych przepisów Rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie znaków i sygnałów drogowych. Przyjrzyjmy się przepisowi na który się powołują. Jest to par. 47 Rozporządzenia. Nakłada on na kierowcę pewien obowiązek. Jaki to obowiązek?

Jest to obowiązek… redukcji prędkości w sytuacji, jeśli na przejściu znajduje się pieszy (niezależnie od tego w którym punkcie się znajduje oraz jaki jest wektor jego ruchu) a prędkość którą pojazd się porusza, oznacza ryzyko kolizji z nim. Czyli jeśli jedziemy przepisowo np. 50 km/h ale zachowując tę prędkość uderzylibyśmy pieszego, to musimy zwolnić tak, aby zderzenia uniknąć. Jeśli jedziemy choćby nawet 20 km/h i zachowanie tej prędkości oznacza uderzenie w pieszego znajdującego się na przejściu, musimy zwolnić, a nawet się zatrzymać. To logiczne – przecież nie można staranować tego pieszego i potem się tłumaczyć, że przecież jechało się przepisową prędkością. To, do czego obliguje ten przepis, to… najzwyklejsze ustąpienie pierwszeństwa. Ustąpienie pierwszeństwa na tym właśnie polega – gdy dwa pojazdy, lub pieszy i pojazd znajdują się na kursach kolizyjnych, to zgodnie z przepisami jeden podmiot musi zredukować prędkość lub się zatrzymać, ustępując pierwszeństwa drugiemu.

    Dodatkowo przepis wskazuje że nie można narazić pieszego. Czyli kierowca nie ma prawa wywołać ryzyka zderzenia np. zwalniając tylko tyle żeby minąć go o centymetry. Ruch pojazdu musi być taki, aby nie powstało w ogóle ryzyko wypadku. Aby jednak ustąpić pierwszeństwa, musi być komu go ustąpić. Hipoteza tego przepisu mówi jasno – na przejściu musi znajdować się pieszy.

Przepis ten nie nakazuje każdorazowego zwalniania przed przejściem w założeniu, że pieszy może się nagle pojawić, jest to absurdalnie rozszerzająca wykładnia, w oczywisty sposób nie znajdująca podstaw w treści brzienia przepisu. Oczywiście każdemu z nas zdarzają się od czasu do czasu sytuacje gdy trzeba zwolnić nawet gdy na przejściu nie ma pieszego (jeśli przykładowo mamy bardzo złą widoczność, wysokie żywopłoty zasłaniające osoby wchodzące na jezdnię, albo przy przejściu bawią się dzieci etc.) – w takiej sytuacji rozsądny kierowca i tak zwolni, w ramach zachowania szczególnej ostrożności. Jasne. Jednak twierdzenie że kierowca musi zwalniać za każdym razem gdy widzi przejście, jest niezgodne z treścią przepisu, urąga logice, a także Rozumowi i Godności Człowieka.

Lubię Miasto