CODZIENNIE odkrywa Warszawę
na nowo

W sztuce współczesnej dzieje się dużo, ale ogólnie można to określić jako zastój…

     Na rynku czytelniczym i rynku sztuki, pojawił się właśnie kolejny tom poezji, i myśli ojca polskiego performance art, Zbigniewa Warpechowskiego. Artysta zetknął się z tym zjawiskiem po raz pierwszy w 1975 roku w Marsylii, gdzie występowali Roland Miller i Shirley Cameron (brytyjscy artyści, którzy w latach 70. zrealizowali Landscapes oraz Living Spaces). Z córką Millera, Warpechowski współpracował później przy imprezie zorganizowanej w Łodzi przez samego Henryka Gajewskiego. Warpechowski datuje pojawienie się performance na świecie, na rok 1970.

Wiersze i sztuka to 90 utworów poetyckich pisanych od roku 1964 do lat dziewięćdziesiątych oraz trzy nowe eseje

     Performance art to występ artystyczny,   gdzie zarówno przedmiotem, jak i podmiotem okazuje się być ciało performera. Osoba tworząca i realizująca performance, jest w ściśle określonym kontekście czasu i przestrzeni.  To ciało staje się medium, którym artysta przekazuje swoją wizję artystyczną jako formę buntu, niezgody, bądź polemiki i akceptacji. Warpechowski stworzył polski performance i doskonale wie co pisze, kiedy jako wolny człowiek, artysta,  i prawdziwy filozof artykułuje; W moim odczuciu w sztuce współczesnej dzieje się dużo, ale ogólnie można to określić jako zastój. pogodzenie się z rzeczywistością przełożone na kombinatorykę intelektualną, ale bez myśli wiodących. Co więcej, jeżeli nawet myśli te się pojawiają, zaciemniane są przez elukubracje wstępne kuratorów, których interes polega na teoretycznym uzasadnieniu siebie samych kształtem sztuki”. Dalej nie jest lepiej.

Artysta

     Zbigniew Warpechowski urodził się 10 października 1938 roku w Płoskach na Wołyniu. Jest performerem, malarzem, poetą, autorem licznych publikacji o teorii performance i sztuce współczesnej. W latach 1956-1962 studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej, a w latach 1964-65 był studentem na Wydziale Form Przemysłowych w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jeden ze współzałożycieli międzynarodowej grupy The Black Market, skupiającej pionierów sztuki performance. Od 1985 roku jest członkiem Grupy Krakowskiej. Jego twórczość odznacza się procesualnością, interaktywną formą oraz naciskiem na cielesność jako medium. Warpechowski jest jednym z pionierów i najwybitniejszych przedstawicieli sztuki performans w Polsce. Do dziś wykonał ich około 320. Od 1992 roku współpracuje z galerią Zderzak w Krakowie. Brał udział w Documenta 8 w Kassel (1987). Jest autorem już 8 książek z zakresu filozofii sztuki. 26 maja 2009 z rąk sekretarza stanu w MKiDN Piotra Żuchowskiego odebrał Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis Mieszka i pracuje w Sandomierzu.”

       21 stycznia 2019 roku Portal Warszawski miał niezwykłą okazję być na wydarzeniu organizowanym przez MSN, które było hołdem złożonym Zbigniewowi Warpechowskiemu.   Wszystko to miało formę wykładu na temat architektury klasycznej.  Artysta powtórzył z „głowy”  swój pierwszy wykład ulubionego lwowskiego profesora Adama Mściwujewskiego z roku 1956, w którym artysta uczestniczył jako student  wydziału architektury Politechniki Krakowskiej, z przedmiotu historii architektury powszechnej. Wtedy jedynym narzędziem pracy i nauki była kreda i tablica…i to stało się  punktem wyjścia performance Warpechowskiego, który ten wykład odtworzył w 15 minut. Przy okazji uwydatnił niezwykłą siłę dawnej szkoły, dawnej edukacji. Okazuje się, że owa kreda i tablica były wystarczającymi narzędziami do wykształcenia tak znakomitego pokolenia  architektów i zaszczepienia wiedzy w taki sposób, że odtworzenie jej jest możliwe nawet po kilkudziesięciu latach! Jak trwały zatem musiał być to przekaz. Mieliśmy również przyjemność osobiście porozmawiać z Mistrzem, który opowiadał nam jak aresztowany przez UB, w specyficzny dla siebie sposób udając pijaka, wykręcił się od współpracy z komunistami.

Konserwatysta awangardowy

    To co wyróżnia artystów takich jak Warpechowski, to ogromna erudycja i swobodne operowanie całym aparatem pojęć, które dla pokolenia dzisiejszych artystów jest nieosiągalne. Wyróżnia go przede wszystkim autentyczna wolność artystyczna, która nie powinna  czerpać inspiracji z mediów, social mediów i rozpędzonej dzisiaj walki ideologicznej. To są słowa samego Mistrza wychowanego w kulcie idealizmu i misji, pojmującego świat sztuki jako wyzwanie, cierpienie, osamotnienie, a nawet odrzucenie. Jest konserwatystą obejmującym absolutnie bez problemu pojęcie awangardy, która stała w opozycji do klasycznej, akademickiej sztuki. Sto lat temu oczywiście sama sztuka, jak i artyści operujący swoim zapleczem artystycznym i intelektualnym zmieniali rzeczywistość. Zmienili koncepcję  sztuki, postrzeganie jej i traktowanie jako elementu i stylu bycia. Dziś, idąc tokiem rozumowania autora Wierszy i Sztuki, role się odwróciły. Po pierwsze, co bywa często obiektem krytyki, nie tylko osób zajmujących się sztuką, ale i kowalskich, jest niezrozumienie sztuki. Przez samych tworzących i właśnie odbiorców. Sztuki, która wpadła w sidła zastawione przez ideologie polityczne konotacje i „przez elukubracje wstępne kuratorów, których interes polega na teoretycznym uzasadnieniu siebie samych kształtem sztuki”. Takie zjawiska sztukę i artystów sprowadzają tylko do roli propagandzistów.

     Artysta doskonale diagnozuje kondycję Sztuki w naszym kraju. W bardzo dużym skrócie opisuje swoją przyjaźń z niezwykłym Tadeuszem Kantorem, czy rzeźbiarzem Jerzym Beresiem, których uważa za autorytety. Otwarcie pisze o podziale na sztukę lewicową i konserwatywną, która nie reagowała na zmiany społeczne ostatnich 30 lat, przez to nie istnieje praktycznie w przestrzeni publicznej. Konserwatywną nie znaczy tu kościelną czy patriotyczną, ale opartą o klasyczne zasady sztuki, i jej filozofię. Warpechowski tęskni za artystą filozofem.  Pisze o pewnym lenistwie intelektualnym dzisiejszych ludzi zwanych artystami, którzy sprzedając swoje prace na rynku sztuki, nie sprzedają swoich osobowości, a bardziej umiejętności znalezienia się na rynku sztuki, Niby problem istniejący od zawsze, bo przecież Vasari w swoim wielkim traktacie o sztuce, nazywał rzeczy po imieniu. Rozróżniał artystów utalentowanych od tych mniej, i takich którzy nie mieli żadnego wpływu na kulturę. Dzisiejsi artyści sami sprowadzają się do marginalnej roli.

     Warpechowski w swoich wierszach sięga do metafizyki, poszukiwań samego siebie. Jego słowa są gotowymi obrazami i emocjami, z którymi się zmaga. W jego twórczości uderza brak kompleksów. Uderza też surowość oceny rzeczywistości popartej wielką wiedzą, i absolutnie niebywałym dorobkiem artystycznym. Nazywa siebie ojcem polskiego performance. Ma do tego niezbywalne prawo.

Sztuka się pauperyzuje

      Znamienne są  słowa zamykające siódmy tom poezji Zbigniewa Warpechowskiego, Wierszy i Sztuki, wydamy  przez U – jazdowski.

    Mam tylko jedno żądanie, nie prośbę, do ewentualnej korekty, aby nie poprawiała mojej angielskiej pisowni wyrazu performances. Od czasu, kiedy wprowadzono polską pisownię „performans”, ja już z tym tematem rozstałem i przestałem być performatywny.

    Mistrz Zbigniew Warpechowski ma zamiar, jeżeli Bóg pozwoli (jego słowa), wydać swoją kolejną książkę.

Daniel Echaust, Portal Warszawski